Bartosz Slisz: Zapracowałem sobie na tę szansę 3 maj

Bartosz Slisz: Zapracowałem sobie na tę szansę

Jeszcze kilka miesięcy temu chciał wywalczyć miejsce w kadrze meczowej Zagłębia i dostać szansę debiutu w Lotto Ekstraklasie. Okazuje się, że Bartek Slisz swój cel osiągnął bardzo szybko. Na dodatek ma za sobą mecze w pierwszej jedenastce i to przeciwko rywalom ze ścisłej ligowej czołówki. Młody pomocnik o swoich celach, drobnej kontuzji przed meczem z Wisła Płock oraz zbliżającej się w najbliższych dniach maturze.

3 maj 2018 11:01

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin

Udostępnij

Ekstraklasa

Rozmawialiśmy 3 miesiące temu w Turcji i mówiłeś, że jednym z celów na tę rundę będzie wywalczenie sobie miejsca w kadrze pierwszego zespołu, a później debiut w Lotto Ekstraklasie. To co, można powiedzieć, że cel osiągnięty?

Po części można tak powiedzieć. Tak sobie założyłem, żeby zadebiutować w Ekstraklasie. Na regularne granie w pierwszej jedenastce przyjdzie jeszcze czas, ale swój cel na tą rundę udało mi się zrealizować. Już rok temu sobie powiedziałem, że czas na debiut w Ekstraklasie i bardzo się cieszę, że mi się to udało.

A teraz tak szczerze – spodziewałeś się zimą, że wyjdziesz w pierwszym składzie przy Łazienkowskiej?

Może aż tak się tego nie spodziewałem (śmiech). Już w tygodniu przed meczem czułem, że mogę zagrać na Legii i bardzo cieszę się, że trener mi zaufał i wyszedłem przy Łazienkowskiej od pierwszej minuty.

Wywiad z Bartkiem Sliszem sprzed 3 miesięcy

W Płocku jednak cię zabrakło – z czego wynikała ta absencja?

W środę na treningu naciągnąłem mięsień czworogłowy i nie było sensu ryzykować. Przez tydzień muszę odpocząć od treningów, żeby za szybko nie wrócić do gry. To mogłoby spowodować pogłębienie urazu, więc nasz sztab medyczny zadecydował, żeby nie kusić losu.

Mecze meczami, ale przed tobą również ważne dni z innego powodu…

To prawda, jestem w klasie maturalnej i w najbliższych dniach czekają mnie egzaminy, dlatego muszę pojechać na kilka dni do Rybnika. Piłka jest ważna, ale nauka również i nie należy o tym zapominać. Dlatego bardzo poważnie podchodzę do matury.

A jakie przedmioty na ciebie czekają? I czego obawiasz się najbardziej?

Matematyka, polski, angielski i rozszerzony polski. Najbardziej obawiam się egzaminów ustnych, bo nie mam w nich wprawy i jeszcze z nikim ich nie przećwiczyłem. A pisemnych kilka już napisałem, więc z nimi dam sobie radę. Czeka mnie więc w najbliższych dniach trochę stresu.

Tak wyglądał debiut Slisza w pierwszym składzie Zagłębia

Wróćmy jednak do piłki. Masz bardzo odpowiedzialne miejsce na boisku. Przez środek pola przechodzą niemal wszystkie akcje w meczu. Na ile pomaga ci obecność w pobliżu doświadczonych zawodników?

Na pewno, mam wokół siebie starszych kolegów i na boisku to bardzo pomaga. Bardzo cenne jest dla mnie choćby doświadczenie Adama Matuszczyka. To przecież wielokrotny reprezentant Polski, do tego rozegrał sporo meczów w Bundeslidze. Tego nie da się kupić. Mogę się od niego bardzo dużo nauczyć.

A z tyłu jeszcze podpowiada Lubo Guldan. To twój boiskowy opiekun?

Tak, jest ustawiony za moimi plecami i bardzo dużo mi podpowiada. Jego doświadczenie jest gigantyczne, to również zawodnik o olbrzymich umiejętnościach. Przekazuje mi cenne wskazówki w trakcie meczu, ale również przed nim.

Tak było chociażby przed meczem z Legią. Mówił mi wtedy, żeby grać prostą piłkę i nie kombinować. Później w trakcie meczu również podpowiada, ale to już jest mniej słyszalne, bo i na Legii i w Lubinie z Lechem było dość głośno, więc tak naprawdę niewiele słyszałem (śmiech).

Cała rozmowa w najnowszym numerze "Naszego Zagłębia"